Mam już swoje lata, więc dość dobrze pamiętam takie postacie (wcale nie barwne… wręcz czarno-białe) jak Jan Suzin czy Krystyna Loska, czyli niegdysiejszych telewizyjnych spikerów, których wprawdzie oglądało się całymi latami, ale zawsze en face. Suzina z profilu pewnie bym nie poznał na ulicy – podobnie jest z miastem, które zawsze ogląda się z perspektywy chodnika…
Miałem ostatnio okazję wejść na kilka podwórek, klatek schodowych i dachów w starej części Wołomina. Niby nic szczególnego, ale… chcę jeszcze!
