Choć czołg zniknął z rogatek miasta już chyba dwa lata temu, to my wciąż co jakiś czas spotykamy się „pod czołgiem”… Tym razem w ramach kolejnego Śniadania Mistrzów wcinaliśmy smalec i kiszone ogórki, bo „śpeku” jakoś nikt nie zabrał. Mrówki wcale tak dużo nam nie wyżarły!