To jednak silniejsze ode mnie! Wystarczy jakiś drobny śnieżek, mgła, pierwsze pąki lub żółknące liście, słowem – drobna zmiana w przyrodzie, żeby ciągnęło mnie do Grabicza. Nic nowego: dróżki, ścieżki, koleiny, torfowisko. Te same, ale za każdym razem inne miejsca. Na szczęście to nieszkodliwe hobby…