Niższa cena, łatwość i natychmiastowość zakupów, możliwość błyskawicznego przeszukiwania zawartości, mobilność najbogatszej nawet biblioteki – to wszystko ważne cechy ebooków, ale… czasem najważniejszą z nich jest to, że nie muszę się wstydzić przed gośćmi posiadania niektórych tytułów.

Mam jakiś dziwny szacunek do papierowych wydań… Nie potrafię wyrzucić nawet najbardziej złachanej i źle napisanej książki do kosza, ciężko mi oddać w dobre ręce nawet te marne, ale dobrze wyglądające tytuły. Elektroniczne wydanie mogę po prostu usunąć z kindla i udawać, że go tam nigdy nie było.

Nie mam prawa jazdy, kiepsko znoszę podróże i nie znam się na samochodach, ale od jakiegoś czasu z przyjemnością oglądam powtórki starych sezonów Top Gear. W sumie to nawet nie jest program motoryzacyjny – to kabaret z samochodami w tle! Subiektywny, zabawny, cyniczny, sprawnie zmontowany, robiony z roku na rok z większym rozmachem program potrafi zainteresować i rozbawić. Wydawało mi się, że duszą tego przedsięwzięcia jest Jeremy Clarkson, więc bez dłuższego zastanawiania kupiłem lekko już nieświeży Świat według Clarksona opierając się pokusie nabycia całej serii za jednym zamachem. Co za szczęście! Jestem teraz bogatym człowiekiem!

Ten zbiór felietonów jest być może zabawny dla brytyjczyków, dla których liczne odniesienia do wyspiarskiej polityki, historii, mediów i stereotypów mieszkańców najdalszych zakątków Zjednoczonego Królestwa są czytelne. Dla mnie nie są.

Jeśli zgromadzisz wszystkie fakty, dojdziesz do wniosku, że każde zagadnienie można rozpatrywać patrząc na nie z dwóch punktów widzenia i w dodatku każdy z nich może być słuszny. Z tego natomiast wynika, że jeśli masz wyrobioną na temat czegoś jednoznaczną opinię, świadczy to o tym, że jest coś, o czy nie wiesz.

Udało mi się znaleźć w tej lekturze jakąś wartą zacytowania myśl, ale jej forma wskazuje jednoznacznie na to, że tłumacz i redaktor najwyraźniej ubawili się do łez przy robocie i coś przegapili.

Do zobaczenia na ekranie, Jeremy. Na pewno nie na czytniku.