Attangle

Ta doskonała gra autorstwa Dietera Steina to kwintesencja gatunku abstrakcyjne gry logiczne: niewielka i prosta heksagonalna plansza, jeden typ pionów, dwa typy ruchów, proste warunki zwycięstwa. I przede wszystkim – mnóstwo główkowania i zabawy. Przygotujmy więc heksagonalną planszę o boku 4 (37 pól) i zapas pionów w dwóch kolorach. Ważna rzecz – piony muszą dawać się ustawiać w wieże. Czytaj dalej „Attangle”

Yavalanchor

Wygląda na to, że Néstor Romeral Andrés tworząc Yavalanchor porawił Yavalath Camerona Browne… A może tylko twórczo zinterpretował? Nieważne – powstała szybka, kompaktowa gra o prostych zasadach, która zaintrygowała mnie na tyle, że wrzucam jej krótkie zasady wcześniej, niż pierwowzór.

Czytaj dalej „Yavalanchor”

Pylos

Pierwszy egzemplarz przepadł w trakcie pożyczanek – był plastikowy, wydany chyba przez Trefl, opakowany w beznadziejnie zaprojektowane pudełko, z którego kulki wysypywały się przy każdej probie wydobycia planszy. Drugi kupiłem chyba w lumpeksie i nie mam z niego wiele radości – pastelowe kolorki elementów skutecznie mnie zniechęcają. Drewnianą wersję mini wydaną przez Gigamic kupiłem za grosze na Allegro. Ma swoje wady, ale przynajmniej wygląda zachęcająco… Czytaj dalej „Pylos”

Niepokorny

Jakiś czas temu chodził za mną pomysł na serię zdjęć przedstawiającą elementy różnych gier planszowych w niecodziennych zestawieniach i rolach, czasem dwuznacznych, symbolicznych, wymownych… Zrobiłem wtedy kilka ujęć, ale nie byłem nimi zachwycony. Postanowiłem wrócić do tematu, ale jakoś wciąż mam wrażenie, że coś jest nie tak.  Czytaj dalej „Niepokorny”

Szachy Gardnera

Szachy są przekombinowane jak formularz podatkowy, zawsze to będę powtarzał. Szachiści się oczywiście snobują, że to „królewska gra”, ale co mają mówić? Jakoś się trzeba bronić… Martin Gardner był chyba podobnego zdania, bo już w 1962 roku na łamach Scientific American zaproponował mini-szachy na najmniejszej chyba planszy – 5×5. Chciał chłopina uprościć rozgrywkę, ale chyba ździebko przesadził. Czytaj dalej „Szachy Gardnera”

Karciany wieczór

Rano SMS – przesyłka czeka na odbiór w paczkomacie. Yesssss! Serca z kamienia dotarły, będzie grane! Oczywiście to prezent, młoda cieszy się bardziej z kart do „gwinta”, ja – z DLC do Wiedźmina. Cały dzień w pracy gapiłem się na to pudełko, zrobiłem sobie klimacik muzyką ze Spotify, ale w końcu wieczór stanął pod znakiem Magic: the Gathering. Bywa…
Czytaj dalej „Karciany wieczór”

Slides of Action

To zapewne już tylko echa strony pionek.net, którą swego czasu prowadziłem z uporem godnym lepszej sprawy, ale fakt jest faktem: ktoś tu ciągle zagląda i czyta reguły gier logicznych. Trudno, co robić – jak mawia filmowy klasyk… Czasem wrzucam jakąś planszową perełkę, choćby taką, jak ta. Czytaj dalej „Slides of Action”

Magiczne zgromadzenie

Nie wiem, kiedy ostatnio grałem w Magic: the Gathering – piętnaście lat temu? Więcej? Pamiętam, że długo się opierałem przed angielskojęzyczną karcianką kolekcjonerską, bo to i drogo, i… po angielsku… Zaczęło się od Doom Troopera, pierwszej karcianki wydanej po polsku, ale szybko wylądowaliśmy w M:tG w niewielkim kręgu maniaków. Udało się nawet zorganizować mały, lokalny turniej, ale dość szybko odpuściłem i pudło z kartami przewracało się gdzieś po strychu. Czytaj dalej „Magiczne zgromadzenie”

Mixtour

Kiedyś miałem sporo pomysłów na proste planszówki. Wpadały mi do głowy jakieś pomysły na mechanikę, na reguły, dość ciekawe plansze. Zamknąłem właściwie tylko pomysł na Triles, bo później poznałem gry Dietera Steina i… uznałem jego wielkość. Czytaj dalej „Mixtour”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑