Coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie warto. Że szkoda czasu, zaangażowania, pieniędzy. Że nie ma sobie co robić nadziei, bo lepiej nie będzie. I kiedy po wietrznych, deszczowych dniach nadchodzi taki słoneczny jak dziś, to tylko łatwiej dostrzec na to dowody. 

Mam nadzieję, że siedziska tych stolików szachowych komuś się przydały – choćby na opał, ale podejrzewam, że po prostu wylądowały w stawie.

A swoją drogą – czy ktoś kiedykolwiek widział przy takich stolikach szachistów? W Wołominie, nie w Barcelonie…