Lord Mord

No i stało się – polubiłem czeską literaturę. Nie przeszkodził mi w tym szaro-bury obraz Pragi końca XIX wieku, na tle którego rozgrywa się kryminalna, ale też nieco groteskowa historia, którą oglądamy oczami hrabiego Arco – utracjusza, gruźlika, szermierza, heroinisty. Nie rozproszyły polityczno-historyczne dywagacje, antysemickie wątki, erotyczne smaczki. Miloš Urban wykonał znakomitą robotę! Czytaj dalej „Lord Mord”

Koniec punku w Helsinkach

Trochę o Czechach, ale właściwie o Niemczech – tych bardziej wschodnich. I o Polsce też trochę, ale tylko przez radio. Niby o przeszłości, ale bardziej o teraźniejszości. O facecie po czterdziestce, który niczego już nie chce od życia – ma swój „dzień świstaka”: obskurny bar, stałych klientów, codzienne rytuały i masę punkowych wspomnień. Trochę prowincjonalnych, ale zaskakująco żywych… Czytaj dalej „Koniec punku w Helsinkach”

Zły

Znów InPost dostarczył mi emocji… Nie, nie zgubili mi paczki – po prostu znów w ramach premii za błyskawicznie odebraną przesyłkę dostałem audiobooka, i to nie byle jakiego! Na półce to jest dobrych kilka centymetrów, ponad sześćset stron gęstego, znakomitego tekstu, w wersji do słuchania – ponad 38 godzin w wybornym towarzystwie Adama Ferency. Troszkę to trwało, zanim zakończyłem tę fascynującą podróż do Warszawy lat pięćdziesiątych… Czytaj dalej „Zły”

Rybia krew

No i proszę – okazuje się, że literatura czeska jest moją ulubioną. Tak statystycznie… Czytałem pewnie ze trzy książki czeskich autorów, w tym Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowejAleję Narodowąi wszystkie mi się podobały. Rybia krew jest tą trzecią – niby zwykła, nieco rozwlekła, prowincjonalna obyczajówka, ale wciągnęła. Czytaj dalej „Rybia krew”

Aleja Narodowa

Czytałem coś tam o Czechach, ale raczej niewiele rzeczy czeskich… Sięgnąłem po Aleję Narodową, bo Bookrage skusiło mnie ceną czeskiego pakietu i nie żałuję tego zakupu – póki co. Może dlatego, że krótka powieść Jaroslava Rudiša ustawiła mi się jako pierwsza na liście w kindlu i miała szansę zrobić dobre pierwsze wrażenie? Czytaj dalej „Aleja Narodowa”

Morfina

To nie były łatwe dni, bo Morfina Twardocha nie jest lekturą przyjemną. Intrygujące okoliczności pierwszych dni niemieckiej okupacji Warszawy w 1939 roku każą oczekiwać czynów bohaterskich i chwalebnych, patriotycznych uniesień lub przynajmniej łez nad utraconą Ojczyzną, ale Konstanty Willemann jakoś nie garnie się do walki… Bohater opasłego tomiszcza jest raczej antybohaterem – narkomanem, dziwkarzem, łajdakiem i hulaką, choć dopiero co zrzucił polski mundur. Czytaj dalej „Morfina”

To jakieś gówno!

Tytuł tego wpisu to chyba ulubiona odzywka Steve’a Jobsa, niemal standardowa w kontakcie z nowym pomysłem, ideą, projektem. Cudzym, bo on oczywiście miał same wizjonerskie przemyślenia. Jeśli nawet przypadkiem ktoś z jego współpracowników miał dobry pomysł, to nie cieszył się nim zbyt długo – po kilku godzinach lub dniach od podzielenia się nim z szefem, na jakimś zebraniu czy naradzie w Apple okazywało się, że… to pomysł Jobsa. Pewnie długo bym nie popracował z takim szefem, ale przecież nie to było w nim najgorsze… Czytaj dalej „To jakieś gówno!”

Gniew

Trochę żałuję, że rzuciłem się na Gniew  z takim zaangażowaniem, że nie sączyłem go wolniej i nie wystarczył mi na dłużej. Stało się, skończyłem – ale to nie moja wina, teraz widzę to jasno i wyraźnie! Czytaj dalej „Gniew”

Uwikłanie

Wydawało mi się, że nie najlepiej zacząłem znajomość z Zygmuntem Miłoszewskim – Ziarno prawdy wpadło mi w ręce w formie audiobooka, w dodatku to przecież drugi tom cyklu z Szackim. Sięgnąłem po Uwikłanie i… cieszę się, że już się troszkę z panem prokuratorem wcześniej poznaliśmy. Przeczytałem – ale bez emocji. Czytaj dalej „Uwikłanie”

Królowie przeklęci

Muszę to sobie wykaligrafować na czerwono, ozdobnym gotykiem i zawiesić nad biurkiem: nie ufaj Martinowi! Tak – właśnie temu Martinowi, George’owi R.R., autorowi słabych Dzikich kart i ponoć genialnego cyklu Pieśń lodu i ognia, który w gruncie rzeczy sprowadza się do snucia wielowątkowej historii, w której akcja rozwija się w kierunku zależnym od wyniku rzutu kością. Przesadzam, nie ma w tym pewnie żadnego przypadku – Martin zapewne obserwuje komentarze na temat swoich dzieł w Sieci i buduje historię dokładnie odwrotnie, niż by sobie tego życzyli czytelnicy. Wiem to, a dałem się nabrać na jego rekomendację… Czytaj dalej „Królowie przeklęci”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑