Koniec warty

Obiecywałem sobie, że po niezłym Pan Mercedes i średnim Znalezione nie kradzione chyba już nie dam szansy Stephenowi Kingowi – zwłaszcza, że ostatnie akapity drugiego tomu kryminalnej trylogii z Billem Hodgesem i jego ekipą sugerowały, że Brady Hartsfield zyskał jakieś nadprzyrodzone moce… Raczej nie moje klimaty, długo nie byłem zainteresowany dalszym ciągiem tej historii, ale w końcu „pękłem”. Oczywiście oddałem głos niezastąpionemu Janowi Peszkowi – na szczęście nadal nagrywa audiobooki! Czytaj dalej „Koniec warty” →

Życie

Nieufnie podchodzę do autobiografii – mało kto chyba jest wstanie oprzeć się pokusie przedstawiania siebie samego w jak najlepszym świetle, mętnego tłumaczenia się z popełnionych w życiu głupot, wtykania szpilek rywalom. Keithowi Richardsowi się udało. Czytaj dalej „Życie” →

Zły

Znów InPost dostarczył mi emocji… Nie, nie zgubili mi paczki – po prostu znów w ramach premii za błyskawicznie odebraną przesyłkę dostałem audiobooka, i to nie byle jakiego! Na półce to jest dobrych kilka centymetrów, ponad sześćset stron gęstego, znakomitego tekstu, w wersji do słuchania – ponad 38 godzin w wybornym towarzystwie Adama Ferency. Troszkę to trwało, zanim zakończyłem tę fascynującą podróż do Warszawy lat pięćdziesiątych… Czytaj dalej „Zły” →

Ziarno prawdy

Zawsze szybko odbieram paczki z paczkomatu – w końcu dlatego wybieram tę formę doręczenia, że zależy mi na czasie i wygodzie. Mało brakowało, a przeoczyłbym bonusik przy ostatniej dostawie – zazwyczaj nie wczytuję się w informacyjne maile i SMS-y, ale tym razem wpadło mi w oko znajome logo Audioteki, więc odebrałem paczkę, zarejestrowałem się na stronie promocji, odebrałem kod i… okazało się, że mam do wyboru Grand Wiśniewskiego, Ziarno Prawdy Miłoszewskiego i Steve Jobs Isaacsona. Muszę przyznać, że pobrałem Ziarno prawdy tylko dlatego, że toleruję jedynie biografie muzyków, zaś Wiśniewskiego nie toleruję wcale. Tak mam. Czytaj dalej „Ziarno prawdy” →

House of Cards

Nie lubię polityki, denerwuje mnie. To dyscyplina pochłaniająca olbrzymie ilości energii, pieniędzy, czasu antenowego i nerwów, ale kiedy dwóch najmądrzejszych zacznie na ekranie swoje „ja-panu-nie-przerywałem” na jakiś w miarę bliski mi temat, to zupa mi stygnie, parskam jak koń, podnoszę głos i zaczynam włączać się do dyskusji. I sam już nie wiem – czy to dobrze, że oni mnie nie słyszą…? Czytaj dalej „House of Cards” →

Pan King

Przyznam się – raczej unikałem Kinga. Nie lubię horrorów, dreszczowców, całej tej niesamowitości, apokalips, wirusów, psychopatycznych kanibali z piłami spalinowymi i wszelkich tego typu przerysowań. Wiem jednak, że zdarzały mu się też tytuły, które mnie ujęły – jak na przykład Dallas 63, który mnie… wzruszył. Serio. Czytaj dalej „Pan King” →

Księgi Jakubowe

Pszoniak dwoił się i troił, żeby uratować Idiotę, ale nie dał rady – odpuściłem. Jednak stuletnia narracja i sposób zawiązywania intrygi, kreślenia sylwetek postaci, niedzisiejsze dialogi są dla mnie niestrawne. Historia zmierza w nieznane, ja próbuję skupić się na istotnych dla sprawy szczegółach i gubię się z kretesem… Co innego Tokarczuk, choć niby podobnie – nie wiem, do czego zmierza autorka, ale prowadzi mnie sprytnie, nie przynudza, wciąż czymś intryguje. Jestem w połowie liczącej około tysiąca stron historii i już zaczynam się martwić, że koniec blisko! Czytaj dalej „Księgi Jakubowe” →

Idiota

Nie mogę ostatnio trafić na dobre lektury ani w wersji elektronicznej, alni papierowej, nawet w audiobookach trafiają mi się same ciężkostrawne kąski. Nie dałem rady Marininie – Kolacja z zabójcą pozostała niedojedzona. Nie wiem, czy to za sprawą Rocha Siemianowskiego, który dostał ode mnie kolejną szansę, czy radzieckie realia jakoś do mnie nie trafiają. Nieważne – prędko do tej pary nie wrócę, choć jest kilka pozycji w ofercie. Czytaj dalej „Idiota” →

Druga szansa Harry’ego Hole

Wprawdzie nie da się po raz drugi zrobić pierwszego wrażenia, ale zawsze można dać komuś druga szansę. Moje pierwsze spotkanie z Harrym Hole nie było udane – zacząłem od Czerwonego gardła, które okazało się dla mnie zbyt ciężkie, pełne trudnych nazwisk, których nie kojarzyłem z bohaterami i zupełnie mi nieznanych wydarzeń z historii Norwegii w czasie drugiej wojny światowej, które odciągały uwagę od głównej fabuły. Stworzony przez Jo Nesbø zapijaczony, małomówny i niezbyt towarzyski detektyw wzbudził wprawdzie we mnie sympatię, ale z ulgą przyjąłem koniec tego audiobooka. Może nie przypadł mi do gustu Tadeusz Falana? Czytaj dalej „Druga szansa Harry’ego Hole” →

Lee Child – kolejne odsłony

Wpadłem. Myślałem, że łatwo uwolnię się od Jacka Reachera, że posłucham sobie Peszka i Zborowskiego i znajdę sobie inne go autora i inny gatunek. Nie udało się. Wprawdzie na kindlu rządzi Ostatnie rozdanie Wiesława Myśliwskiego, ale to literki wymagające skupienia, dla których czas rezerwuję sobie późnym wieczorem i wcale się nie spieszę z czytaniem, ale Child opanował mojego walkmana! Czytaj dalej „Lee Child – kolejne odsłony” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑