W kameralnym gronie, ale jednak spłynęliśmy z Kuligowa do Arciechowa w ramach Śniadania Mistrzów. Zeszłoroczne kajakowanie wspominam jakoś lepiej – więcej ludzi, było gdzie stanąć na popas, mniejszy ruch na rzece.
To nie znaczy, że dziś było słabo, o nie! Dziewczyny jak zwykle przygotowały ucztę dla pułku wojska, Bugiem płynęło się całkiem przyjemnie, ale na Narwi czar prysnął: zaczęło śmierdzieć, motorowodniacy obłędem w oczach pruli wodę i przestało być tak fajnie. Nauka na przyszłość: zaczynać wyżej – w Kamieńczyku lub Wyszkowie, a kończyć w Kuligowie. Może jeszcze w te wakacje?

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter