Martyna zrobiła już kilka dobrych imprez w MDK – choćby maraton teatralny czy warsztaty z Gołym, ale zaproszeniem na kolejne muzyczne spotkanie Jacka Kleyffa rozczuliła mnie zupełnie… Pewnie wielu muzyków i muzykantów wzruszy tylko ramionami, no bo czego ich niby może nauczyć taki niedzisiejszy grajek?
Prawdy. Może was, moi drodzy, nauczyć prawdy.
Jacek wydaje się zupełnie nie przejmować tym, że czasem mu struna na progu zabrzęczy czy że głos mu się załamie. Nawet w studyjnych nagraniach zostaje cała masa „brudków”, które znakomicie spełniają ważną rolę: zwracają uwagę na to, co ten gość ma do powiedzenia.
Na pewno nie brakuje mu dystansu do siebie i świata, literackiego talentu i uporu, bo w końcu para się tą robotą ładnych parę lat. Nie da mu się też odmówić poczucia humoru, jeśli ma się w pamięci Salon Niezależnych. Jeśli się jednak nie ma, to polecam uwadze…
Krew nagła mnie zaleje, jeśli nie uda mi się dotrzeć na te warsztaty – choćby tylko po to, żeby uścisnąć jackową dłoń.
