Znowu ciasno… Gra stworzona w 1999 roku przez Dereka Hohlsa toczy się na planszy 4×4 przy użyciu 48 pionów (po 24 dla każdego gracza) i naprawdę wiele w niej można… Ilość możliwych typów ruchów jest niezwykła dla tak „kompaktowych” gierek.
Czytaj dalej „Stacks”
Black Hole: Escape
Jakoś mnie ta gra na pierwszy rzut oka nie zachwyciła, więc odleżała kilka lat gdzieś w katalogu „do zrobienia”. Wydawało mi się, że w temacie gier rozgrywanych na planszy 5×5 wszystko zostało już powiedziane i nie ma sensu wydziwiać, wymyślając jakieś nowe tytuły. I choć faktycznie Czarna dziura: ucieczka przypomina mocno Neutron, to z pewnością warto rozegrać kilka partyjek. Albo kilkanaście… Czytaj dalej „Black Hole: Escape”
Polatane
Ciekawy sposób na relaks w środku tygodnia: spotkać się z kumplami, wyjąć kosmiczną flotę z pudełek i urządzić sobie kilka stołowych bitew. Na szczęście znów wpadłem w sidła Magic: the Gathering – chyba wychodzi taniej i poręczniej… Ale fajnie jest pokibicować! Czytaj dalej „Polatane”
Tempo
Plansza nietypowa, choć raczej niekłopotliwa – wykonałem ją sobie z części arkusza łazienkowej mozaiki ceramicznej. Każdy z graczy dysponuje piętnastoma pionami w swoim kolorze, które przed rozpoczęciem rozgrywki rozmieszcza się na planszy w specyficzny sposób – jak na zdjęciu powyżej. Jak wpadł na to Sidney Sackson, który w 1970 roku opracował Tempo? Nie mam pojęcia! Czytaj dalej „Tempo”
Tydzień walki z chaosem
Mam nadzieję, że to nie będą „syzyfowe prace”, a jedynie trzynasta prasa Herkulesa… Nadszedł czas, by zaprowadzić nieco porządku w pudłach z kartami do Magic: the Gathering. Nie dość, że jest ich dużo, to jeszcze są świetnie przetasowane i dopiero po godzinie żmudnego sortowania i selekcjonowania okazuje się, że wiele kart mam w kilkunastu egzemplarzach, choć przecież w talię można wkręcić najwyżej cztery. Czytaj dalej „Tydzień walki z chaosem”
Partonia
Powinno być łatwo o sprzęt, bo czasy teraz takie, że pewnie każdy ma w domu zestaw do warcabów polskich – w końcu patriotyzm jest na fali, nie? Opracowana przez V. R. Partona, francuskiego znawcę warcabów odmiana gry rozgrywana jest właśnie przy użyciu zestawu do tej gry: plansza 10×10, po 20 pionów dla każdego gracza. Czytaj dalej „Partonia”
Archimedes
Legenda o Archimedesie, który uratował Syrakuzy przed Rzymianami podpalając ich statki przy użyciu promieni słonecznych skupionych przy użyciu wklęsłych zwierciadeł, za które posłużyły żołnierskie tarcze zainspirowała Philipa Cohena i Scotta Marleya do stworzenia gry. Oprócz bardzo ciekawej mechaniki rozgrywki ma ona jeszcze jedną wielką zaletę – do rozegrania partyjki Archimedesa wystarczy standardowy zestaw warcabów. Czytaj dalej „Archimedes”
Dozo
Gra powstała w 1970 roku, jej autorem jest Alexander Randolph. Wymaga wprawdzie dość nietypowych akcesoriów, ale jak zwykle niezbyt kłopotliwych. Trójkątna plansza o boku 7, czyli 28-polowa, oraz po 7 kamieni w czterech kolorach – to wszystko. Żeby było ciekawiej – gra jest dla dwóch lub trzech graczy, co wcale nie zmienia jej reguł, a na dokładkę w czasie rozgrywki każdy z graczy używa dowolnego koloru pionów.
Quartetto
To dość świeża, bo wymyślona w 2008 roku gra autorstwa Arty’ego Sandlera. „Wymagania przętowe” minimalne – tradycyjna szachownica, po cztery piony dla każdego gracza. Ustawienie początkowe pionów na zdjęciu powyżej. Czytaj dalej „Quartetto”
Ploy
Jedna z gier, o których czytałem u Marka Penszko w Problemach baaaardzo dawno, w pierwszych latach mojej dziwnej fascynacji grami logicznymi, i której nie miałem nadziei posiadać. Serio. Dwa tygodnie temu zamówiłem wycięcie w folii samoprzylepnej oznaczenia na piony i już miałem przystępować do mozolnego klejenia i rozglądałem się za odpowiednią planszą 9×9, kiedy zobaczyłem Ploy na allegro. I kupiłem. I mam!
Dai Hasami Shōgi
Od biedy można chyba spróbować pyknąć partyjkę na zwykłej szachownicy – wprawdzie hasami shōgi wymaga planszy 9×9, ale przecież można stawiać piony na skrzyżowaniach linii, jak w Go. Nawet tak będzie lepiej – w końcu to tradycyjna gra z Kraju Kwitnącej Wiśni… Dzięki wsparciu mojego domowego tłumacza z japońskiego dowiedziałem się, że wprawdzie hasami znaczy „nożyczki”, a shogi translator google tłumaczy jako „tworzenie ubrań”, ale już hasamu oznacza coś jak „szczypać”, „być wewnątrz” „pomiędzy”, a shogi to słowo opisujące chyba generalnie gry planszowe, bo występuje w nazwach kilkunastu wariantów tradycyjnych i współczesnych japońskich gier.
Halma z przeszkodami
Halma nie jest jakąś szczególnie wciągającą grą – ot, wiekowa klasyka wśród planszówek. Pewnie mało kto grał w pełną, czteroosobową wersję na planszy 16×16, ale jako szybką gierkę rozgrywaną przy użyciu kompletu warcabów znają ją pewnie wszyscy miłośnicy gier bez prądu i zagrali w nią raz. No dobra – dwa razy. Ja byłem twardzielem – mam za sobą trzy partyjki, przed sobą zaś wiele gier testowych w „halmę z przeszkodami”, na którą pomysł zanotowałem w swoim kajeciku w kropki jakieś dwa lata temu. Czytaj dalej „Halma z przeszkodami”

Najnowsze komentarze