X-wing

Nie kocham jakoś szczególnie tych skomplikowanych gier planszowych, pełnych kart, znaczników, figurek i dziwnych kości, chociaż podziwiam ich twórców i wydawców, bo potrafią takie produkty skutecznie promować i sprzedawać. Kiedyś wpakowałem się w karciankę kolekcjonerską Magic: the Gathering i do dziś usiłuję sobie wmówić, że te wszystkie karty będą kiedyś sporo warte… W X-winga nie dam się wpuścić. Czytaj dalej „X-wing” →

Kryminalne zagadki Wołomina

Starałem się unikać na Dawnym Wołominie tematów kryminalnych związanych z miastem – no, chyba że sprawy dotyczyły lat dwudziestych czy trzydziestych… I tak cała Polska kojarzy nas z mafią, kieszonkowcami i złodziejami samochodów, choć statystyki od lat tego nie potwierdzają. Stąd też moja niechęć do hasła „mam przyjaciół w Wołominie”, które dawno już przestało być zabawne i zupełnie niepotrzebnie przypomina naszą niechlubną przeszłość. Czytaj dalej „Kryminalne zagadki Wołomina” →

Charnett Moffett’s Nettwork

– Ej, gościu, głuchy jesteś?! – krzyczy muzyk na próbie przed koncertem do akustyka. – Sam jesteś głupi! – akustyk na to. Żarcik stary, ale dziś taka sytuacja mogła mieć miejsce podczas Jazzu na Starówce. Słyszałem głównie klawiszowca (i to nie tego z plakatu, tylko jakiegoś pożyczonego) i werbel. Reszta towarzystwa brzmiała, jakby grała w pokoju obok. Do tego ścisk, jazgot, upał… Odpuściłem sobie początek koncertu – poszedłem na taras widokowy. Czytaj dalej „Charnett Moffett’s Nettwork” →

Yonmoque

Plansza nietypowa, ale prosta do wykonania – 5×5, pole centralne i cztery narożne, specjalnie oznaczone, są neutralne. Troszkę to przypomina planszę do Hnefatafl (Tablut), ale to raczej przypadek – gra pochodzi z Japonii, jej autorem jest Mitsuo Yamamoto. Czytaj dalej „Yonmoque” →

Muzealne oczko

Ponoć teren przy Muzeum Nałkowskich ma zostać uporządkowany. Żadnych rewolucji, żadnych parków, żadnej wycinki drzew – po prostu porządek, może jakieś ławeczki, kosz na śmieci, odświeżone ogrodzenie, czyszczenie oczka wodnego. Czołg już raczej nie wróci, a już na pewno nie T-34, choć są zakusy na nieco starszy model. Na wszelki wypadek dziabnąłem kilka fotek – znowu, bo z tego samego powodu robiłem je już jesienią. Czytaj dalej „Muzealne oczko” →

Czarna skrzynka

Niestety nie da się po raz drugi zrobić pierwszego wrażenia… Na Tomasza Tomaszewskiego natknąłem się dość dawno temu w telewizji, w jakimś programie luźno związanym z fotografią, gdzie „robił za gwiazdę”. National Geographic, te sprawy… Jakoś nie przypadł mi do gustu i szczerze mówiąc – nie wiem z jakiego powodu. Czytaj dalej „Czarna skrzynka” →

A to ci niespodzianka! Parę dni temu opowiadałem komuś o Marku i Grażynie Ładomirskich – że tacy dzielni, że szaleni, że już prawie dwa lata w podróży, że chętnie bym posłuchał ich opowieści. No i proszę! Wracałem wczoraj po robocie rowerkiem, a tu oni – prawie pod moim domem! Są, wrócili po dwudziestu miesiącach podróży! (więcej…)

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑