Demaskator

Nie mam ostatnio szczęścia do lektur… Tadeusz Rolke. Moja namiętność rozczarowała tym bardziej, że wiele sobie po niej obiecywałem, a nie znalazłem w niej ani wątków interesujących od strony technicznej, ani motywujących do pracy, ani nawet fabularnie intrygujących. Kolejne zlecenia, kolejne kobiety, trochę podróży, wielu znajomych, o których niewiele się dowiedziałem i wybór chyba najsłabszych zdjęć w dorobku. Chciałem pocieszyć się pewniakiem, bo za takiego uważam Grishama, ale… Czytaj dalej „Demaskator” →

Sto milionów dolarów

Jack Reacher po raz dwudziesty pierwszy zaprowadza sprawiedliwość! Tym razem jeszcze w mundurze żandarmerii wojskowej, bo Lee Child znów odmłodził go w najprostszy z możliwych sposobów: opowiadając historię z lat dziewięćdziesiątych. I niby wszystko się zgadza, bo Reacher jak zwykle dużo myśli, mało mówi, działa skutecznie na polu walki i w warunkach łóżkowych, ale… chyba mi się przejadło.

Serio? Napisałem to? Czytaj dalej „Sto milionów dolarów” →

To, co zostanie

Generalnie nie kupuję już płyt CD. Właściwie to książek też nie… Zadowalam się Spotify, ebookami i audiobookami. Są jednak autorzy, wykonawcy i tematy, którym nie mogę się oprzeć – muszę ich mieć na półce, na krążku, na papierze. Piotr Metz może jeszcze nie należy to tego grona must have, ale Voo Voo już tak – więc kupiłem sobie lekturę w noworocznym prezencie. I właśnie drobiażdżkiem w wykonaniu Voo Voo i Natalii Przybysz chciałbym ten rok zakończyć… Czytaj dalej „To, co zostanie” →

Koniec warty

Obiecywałem sobie, że po niezłym Pan Mercedes i średnim Znalezione nie kradzione chyba już nie dam szansy Stephenowi Kingowi – zwłaszcza, że ostatnie akapity drugiego tomu kryminalnej trylogii z Billem Hodgesem i jego ekipą sugerowały, że Brady Hartsfield zyskał jakieś nadprzyrodzone moce… Raczej nie moje klimaty, długo nie byłem zainteresowany dalszym ciągiem tej historii, ale w końcu „pękłem”. Oczywiście oddałem głos niezastąpionemu Janowi Peszkowi – na szczęście nadal nagrywa audiobooki! Czytaj dalej „Koniec warty” →

Życie

Nieufnie podchodzę do autobiografii – mało kto chyba jest wstanie oprzeć się pokusie przedstawiania siebie samego w jak najlepszym świetle, mętnego tłumaczenia się z popełnionych w życiu głupot, wtykania szpilek rywalom. Keithowi Richardsowi się udało. Czytaj dalej „Życie” →

Vernon Subutex (2)

Trudno cokolwiek napisać o drugiej części powieści Despentes bez spoilerowania… Tytułowy bohater schodzi w niej na drugi plan, właściwie częściej patrzymy na niego oczami innych, niż na świat jego oczami. Wszyscy go szukają – i znajdują, ale nie dlatego, że ma bezcenne kasety z wynurzeniami Bleacha. Odczuwają potrzebę zaopiekowania się nim, choć on sam wybiera życie kloszarda i absolutną wolność, spędzając całe dnie na gapieniu się w chmury.  Czytaj dalej „Vernon Subutex (2)” →

Ciemne sekrety

Obiecuję – już nigdy nie ocenię książki po okładce… Naprawdę łatwo się oszukać! Mnie zdarzyło się to właśnie z debiutanckim kryminałem Michaela Hjortha i Hansa Rosenfeldta, który omijałem szerokim łukiem właśnie przez okładkę, straszącą mnie od dłuższego czasu w pewnej księgarni internetowej jako tytuł szczególnie polecany mojej uwadze. Nie zachęcała mnie też jakoś szczególnie skandynawskość tego dzieła, bo nie potrafię się pozbyć skojarzeń z obszernymi, wyczerpującymi opisami rytuałów parzenia i picia kawy przez zrozpaczonych bohaterów. No i dwóch autorów… Serio? Jeden nie dał rady? Czytaj dalej „Ciemne sekrety” →

Harlem

Kupiłem książkę Tomasza Zalewskiego bez przekonania – nie wierzyłem, że polski autor będzie umiał przedstawić to wyjątkowe i egzotyczne miejsce w przekonywujący sposób, że dostrzeże wszelkie niuansiki, historyczne i społeczne uwarunkowania, kulturowe smaczki. Wątpiłem nawet, czy zdoła mnie zaintrygować, ale to akurat mu się udało… Czytaj dalej „Harlem” →

Lord Mord

No i stało się – polubiłem czeską literaturę. Nie przeszkodził mi w tym szaro-bury obraz Pragi końca XIX wieku, na tle którego rozgrywa się kryminalna, ale też nieco groteskowa historia, którą oglądamy oczami hrabiego Arco – utracjusza, gruźlika, szermierza, heroinisty. Nie rozproszyły polityczno-historyczne dywagacje, antysemickie wątki, erotyczne smaczki. Miloš Urban wykonał znakomitą robotę! Czytaj dalej „Lord Mord” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑